Mateusz trenował sam, ale bez konkretnego planu szybko tracił zapał. Zaczynał od nowa, gubił się wśród sprzecznych porad i nie widział efektów, których oczekiwał.
Przełomem była współpraca z trenerem i powrót do fundamentów treningu siłowego. Przysiady, martwe ciągi i wyciskania, zapisywany progres oraz regularne spotkania zamieniły przypadkowe ćwiczenia w plan, który można było konsekwentnie realizować.
W ciągu półtora roku Mateusz zrzucił 10 kg, poprawił siłę i odzyskał sprawność. Najważniejsza zmiana zaszła jednak w głowie — trening stał się naturalną częścią jego życia, a nie kolejną krótką próbą.









